• slider6

Norseman,Celtman,Swissman - porównanie 3 x extreme triathlon

norseman bieg100Sporo osób mnie pyta który z trzech był najtrudniejszy. Dystanse, przewyższenia - cyferki są podobne i robią wrażenie - Norseman 226km suma przewyższeń ok. 5000m; Celtman 247km 4000m przewyższeń, Swissman 226km i 5500m. Tak naprawdę to karty rozdaje pogoda.


Nie potrafię zdecydowac który był najtrudniejszy, wiem za to który mi się podobał najbardziej i o tym będzie poniżej.
Za co są gwiazdki – Na wszystkich cierpiałem fizycznie podobnie, więc gwiazdki są za emocje, uczucia, widoki, zapachy, niepowtarzalność, przyjemność, przyrodę, klimat.
Żeby je porównać rozbijmy je na części.

Pływanie:

norseman start

Swissman: Jezioro Laggo Magiore – położone na granicy Szwajcarii i Włoch. Start z wyspy na którą płyniemy promem. Znajduje się tam ogród botaniczny, ale w ciemności i stresie niewidoczny, i podkreślany co chwila zakaz sikania na okazy. Nawigacja: płyniemy na migające światło, coraz mniej widoczne w miarę wstawania świtu. Jezioro przejrzyste ale niezbyt czyste, czuć spaliny- to najsłabsza część Swissmana.

Celtman: Loch Shieldaig – Na kamienistą plażę dowożą nas autokarami, woda zimna aż drętwieją palce u rąk, aż chce się przedłużać fazę przenoszenia ręki w nieskończoność i zaciskać i rozprostowywać pięści, po wpłynięciu w ławice meduz przy dotknięciu czuć ich ciepło (a może to wyobraźnia) ,woda przyjemna w zapachu, przejrzysta - czysta przyjemność.
Nawigacja- „widzicie tą wyspę tam w oddali? Opływacie ją z lewej, następnie zobaczycie wioskę płyńcie na nią tam będziemy czekać”- słowa organizatora. Bułka z masłem.

Norseman: Hardangerfjord – Słynny znany wszystkim skok z promu. To niewątpliwie duża atrakcja, choć skok jest z niedużej wysokości, około 2m. Natomiast wpadnięcie do lodowatej wody – to robi większe wrażenie. Przed startem polewają zawodników lodowatą wodą z węża strażackiego – tak na rozgrzewkę. Start jest z wody na sygnał syreny statku. Po kilkunastu minutach zaczyna się rozwidniać i można podziwiać bajkowe widoki okolicznych wzgórz. Woda czysta i przejrzysta, przyjemna choć zimna.
Nawigacja: prosta wzdłuż brzegu.

norseman prom

Podsumowanie:
W tej kategorii wygrywa Norseman nieznacznie przed Celtmanem do obu zbiorników wrócił bym z przyjemnością na samo pływanie.
Swissman **
Celtman ****
Norseman *****

Rower:

swissman rower tremola

Swissman: Tak, to prawdziwa alpejska trasa, serpentyny, przełęcze, szybkie zjazdy, alpejskie - widoki to kwintesencja kolarstwa. Pierwsze 50km jest prawie płaskie, dobry szybki asfalt, parę skrzyżowań, ogólnie nie wstaję z lemondki. Pierwszy podjazd gigant to Tremola ze szczytem na St. Gotthard-Pass 2091m n.p.m. Ok. 13km i 1000m przewyższeń. Boli. Szybki zjazd trochę płaskiego i następny podjazd – Furkapass 2436m n.p.m. zjazd i jeszcze tylko podjazd na Grimsel 2165m n.p.m. dłuuugi zjazd do T2.
Ruch samochodowy – średni, znośny

swissman rower

Celtman: Mimo że trasa dłuższa niż u konkurencji (200km), ilość przewyższeń podobna to brak tu spektakularnych podjazdów i zapierających dech widoków.
Ruch samochodowy – niski

celtman rower

Norseman: Pierwszy podjazd to 30km i ok. 1200 przewyższeń, na dzień dobry do świetna rozgrzewka po wyjściu z lodowatej wody, także nie ubierajcie się zbyt ciepło bo się zagrzejecie. Dopiero na górze warto założyć coś cieplejszego, przed nami płaskowyż Hardangervidda. Ok. 50km zapierającego dech widoku, 50km podobno z górki, w rzeczywistości teren pofalowany. Ostatnie 100km to 4 podjazdy i długi 40km zjazd aż do T2. Ta trasa wyryła mi się w pamięci i tu zostanie.
Ruch samochodowy- niski

norseman rower3

Podsumowanie: Swissman jest górą, choć Norseman ustępuje tylko nieznacznie.
Swissman: *****
Celtman: ***
Norseman: ****

Bieg

norseman bieg1

Swissman: Z T2 ciągle jednostajnie pod górkę, chwila przerwy na bajkowy wodospad z widokiem na bajkowy hotel i wice versa. I tak 33km – Alpejska wieś. Ostatnie 9km to w końcu górskie widoki i ostre podejście - 1000m przewyższenia.
Ruch samochodowy: brak

swissman bieg

Celtman: pierwsze 20km płaskiego przyjemnego biegania w miłych okolicznościach przyrody następnie podejście rzeźnia i bieg granią, ostry zbieg (zejście) i długi pofalowany bieg do mety. Stromizny, kamienie, głazy, górskie ścieżki - to lubię.
Ruch samochodowy: Brak

Celtman2016 004

Norseman: Pierwsze 20km to bieg po płaskim, asfalt, wzdłuż jeziora (nie lubię asfaltu). Następnie słynny Zombie Hill – Jednostajna wspinaczka po asfalcie, biec czy iść- ciągle na granicy. Zabiła mnie psychicznie i fizycznie – dwa razy. Usiąść choć na chwile i już nie wstać. T2a czekpoint- rozwidlenie tras- jak nie zdążyłeś to dokończysz dystans po bardziej płaskim, ale dokończysz. Zdążyłeś - biegniesz na górę – ostanie 5km to wspinaczka po kamieniach, takich jak na Śnieżce z boku trasy. Tak jak lubię.
Ruch samochodowy – Nieznośny na Zombi Hill. Masa turystów i Samochodów Suportów. Spaliny.

norseman zombiehill

Pdsumowanie: Trasa biegowa Celtmena to zdecydowanie to miejsce gdzie chciałbym wrócić.
Swissman: ***
Celtman: *****
Norseman: ** plus 1 za upodlenie na Zombihill= ***

Wrażenia około startowe:

Swissman: dojazd: Niemiecki Autobahn, Miejsce Startu, odbiór pakietów: Ascona miasto na granicy Szwajcarii i Włoch, niby miłe ale nie powala, sala gimnastyczna, brak klimatu. Plusem jest bliskość włoskiego klimatu i jedzenia, które lubię. Meta jest w ośrodku narciarskim, z widokiem, nie mój klimat. Jedzenie poza włoską częścią średnie.

Celtman: dojazd: Samolot do Londynu, spóźnienie na samolot do Glasgow wypożyczalnia samochodów i przejazd przez Anglię i Szkocję. Odbiór pakietów: karteczka na szybie od organizatora: „spóźnimy się, skoczcie na kawę do …. jest niezła” – była Niezła . Miejsce startu: wioska nad Lochem wzdłuż wybrzeża z górami za plecami, malownicze małe domki, owce i chmurki jak owce. Jedzenie: ujdzie jak ktoś lubi bułki z bekonem i jajkiem (ja lubię). Na starcie, w T1 bębniarze i kobziarze nawet na górze Kobziarz – szkocki folklor. Na zakończenie imprezka w Domu Kultury zorganizowana przez organizatorów dla lokalnej społeczności w podziękowaniu za pomoc – byliśmy zaproszeni i skorzystaliśmy, była świetna zabawa.

Norseman: Eidfiord – malownicza miejscowość na fiordem otoczona górami – robi niezapomniane wrażenie, świeży łosoś z grilla złowiony przez właściciela kempingu, gromada ludzi gotujących makaron o 2 w nocy, przywitanie z Norweskim folklorem. Meta na górze Gaustatoppen z kolejką wewnątrz góry. Kolacja (płatna oddzielnie) w hotelu Gaustablikk ze wszystkim czego potrzebujesz po 14-16h zawodów, ryby, owoce morza z północnego, mięsa, ciasta, lody, warzywa, owoce – Norweski stół. Pamiętam tą wyżerkę.

Swissman: **
Celtman: *****
Norseman: ****

Kto jest zwycięzcą? Dla mnie nieważne, policzcie gwiazdki sami.

 

Tags: celtman, norseman, swissman, triathlon, extreme, ekstremalny, norwegia, prom